NOWALIJKI - JEŚĆ CZY UNIKAĆ?

Wraz z nadejściem wiosny w sklepach i na targach pojawiają się sezonowe warzywa i owoce. Sięgamy po nie spragnieni smaków, których brakowało nam podczas długich zimowych miesięcy. Mało kto jest w stanie oprzeć się chrupiącej rzodkiewce czy zapachowi młodych ziemniaków. Ale czy wiemy co tak naprawdę skrywają w sobie nowalijki?

W świadomości konsumentów utarło się przekonanie, że pojawiające się na wiosnę młode rośliny są źródłem witamin. Niestety w wielu przypadkach nie jest to do końca prawdą. Dlaczego? Większość warzyw i owoców dostępnych na rynku w pierwszych tygodniach wiosny pochodzi z upraw szklarniowych. Specjalnie stworzone tam warunki klimatyczne pozwalają szybciej dojrzeć roślinom co sprawia, że okres oczekiwania na nie znacząco się skraca.

W większości przypadków nowalijki kuszą nas zapachem i kolorem. Dzieję się tak dlatego, że podczas ich uprawy nie są zagrożone niekorzystnymi warunkami klimatycznymi a podłoże, na którym wyrastają jest bogatsze w mikoelementy. Niestety, nawozy stosowane podczas upraw mają też swoją złą stronę – zmniejszają poziom wartości odżywczych zawartych w większości roślin.

Według ekspertów włączenie tego typu warzyw do naszej diety nie jest szkodliwe pod warunkiem, że nie są one przyswajane jako główne źródło witamin, lecz jako dodatek do codziennego jadłospisu. U niektórych osób, zwłaszcza wśród alergików, sięganie po tego typu produkty może spowodować bóle brzucha bądź wysypkę.

Idealnym rozwiązaniem jest spożywanie warzyw pochodzących z upraw ekologicznych, w których zamiast chemicznych nawozów na bazie azotanów stosowane są nawozy mineralne. Jeśli natomiast, chcemy mieć stuprocentową pewność co do pochodzenia roślin warto postawić na samodzielną uprawę warzyw lub ziół w domu. Wystarczy odrobina miejsca na balkonie lub w ogródku by móc cieszyć się pełnymi witamin uprawami na co dzień.

Źródło: Materiały prasowe

POWRÓT